|
Upraszczając, oczyszczając coraz bardziej układy owych geometrycznych relacji, sztuka bierze udział w ewolucji kosmosu; w przekraczaniu tego, co przypadkowe, indywidualne, ?naturalnc"; w prowadzeniu natury do absolutnego, założonego w niej ładu. Artysta niczym alchemik, szukający kamienia filozoficznego, odcedza z materii jej racjonalne principium. ?Musimy się uwolnić od naszego przywiązania do tego, co zewnętrzne - pisał Mondrian - ponieważ tylko wtedy zdołamy wyjść poza tragizm i w pełni świadomości będziemy zdolni do kontemplowania spokoju, który znajduje się wewnątrz wszystkich rzeczy... Każde uczucie, każda myśl indywidualna, każda czysto ludzka chęć, każde osobiste pragnienie, słowem - każdy rodzaj przywiązania, doprowadza do przedstawiania tragizmu i uniemożliwia wyrażenie czystego spokoju." To jest sterylne źródło abstrakcji Mondriana, abstrakcji tak radykalnej, że owo bytowanie w absolutnym ładzie, który by w końcu unicestwił wszelkie pierwiastki indywidualne, oscyluje na krawędzi jakiegoś mistycznego niebytu. Mondrian nie cierpiał natury - nie jeździł do Holandii z obawy przed zielenią jej łąk (i nigdy nie używał koloru zielonego), siadał tyłem do okien, by nie musieć patrzeć na drzewa.
|