|
studia nad perspektywą, wyłanianie się jakby nowej warstwy Inteligenckiej, w obrębie której wspierali się nawzajem literaci i plastycy (jedni ó drugich pisali, a ci - wzajemnie - uwieczniali oblicza pierwszych), kult dla rzeźby starożytnej, który promieniował na rzeźbiarzy renesansu... Można by długo wyliczać, tutaj wystarczy jeszcze wskazać fakt o znaczeniu symbolicznym: w drugiej połowię wieku XVI zaczęły powstawać i mnożyć się jak grzyby po deszczu akademie, gdzie nie uczono już malarskiego "rzemiosła, tylko wykkdano różne" rzeczy - wykładano je z durtym naciskiem na teorię. Plastyk stawał się po trosze pracownikiem umy-ulowym.
( )czywiście jednak nadal wykonywał określone przedmioty, służące określonej funkcji, wykonywał je w myśl zasad dobrej roboty: dekoracje ścian, podobizny, budujące sceny religijne, alegorie królewskich triumfów, widoki iiiitury, ?wśród której miło by było spacerować". To broniło artystę przed oderwaniem się od materii, przed ?upiorowym myśleniem myślenia". I tę postawę - trwającą aż do wieku XIX - sformułował jędrnie Balzac, kiedy w Nieznanym arcydziele pisał o tym, że malarz powinien myśleć, nic myśleć z pędzlem w ręku. Równowagę chyba idealną osiągnął Delacroix: myślał cudownie, ale'myślał jâk malarz: myśl była u niego kontrapunktem malowania.
|