|
Estreicher dostrzega pewne słabości tego malarstwa (s. 234), ale nie wiem, czy dobrą usługę oddał jego zaletom, traktując na ogół innych polskich malarzy - z małymi wyjątkami, na czele których kroczą Matejko i Słonimski (sic!) - niemal równie ostro jak Chwistek traktował filozofów ?od Platona począwszy".
W dziedzinie poglądów filozoficznych także nie dosyć wyraźny wydaje się dystans Autora biografii względem jej modela, wskutek czego oglądamy - jak mówił o pracach Chwistka Kotarbiński (s. 147) - ?pół-teoretyczny kalejdoskop". W cytowanych, z konieczności wyrywkowych, fragmentach tekstów gubią się po trosze świetny talent pisarski Chwistka, jego paradoksalne intuicje, prowokująca inteligencja i dowcip. Kiedy się czyta jego Tragedią naturalizmu, to irytację (wobec nonszalanckiego traktowania hlutorii i niekonsekwencji argumentów), lecz i ożywienie czuje się niemal ttkic, jak nad tekstami Stanisława Mackiewicza. A przy tym futuryzm Chwistka zabarwia się niekiedy odcieniem jakby nadrealistycznym: i w spo-lobie pisania, bardzo osobistym i zarazem jakby niekontrolowanym, i w namiętnościach, które w nim budzą raptem lalki fryzjerskie (?morze tajemniczego piękna") czy ?prymitywy", i w uwagach o przyrodzie (?naturę identyfikuje się z Venus milońską, a pająki, kraby i żaby pomija się mil-CKcniem - tak, jak gdyby były produktem futurystów, albo zgoła bolszewików"). Także o Cézannie są tu płodne uwagi...
|